Wczoraj był rezonans magnetyczny. W sumie to dwa.
Całego kręgosłupa i głowy.
Weszłam już 15minut przed czasem. Na początku jak wsuneli mnie do tej trumny to miałam bardzo zaciśnięte oczy, i pilnowałam się, aby ich nie otwierać.
Ścisk, małe pomieszczenie i sufit pod głową- bałam się, że wpadnę w panikę.
I tak miałam kilka momentów gorszych kiedy myślałam, że włączę alarm, ale trzymałam się.
Później wszelkie negatywne myśli ustały, a wszystko skupiłam na swoim pęcherzu. Niestety dawał się we znaki tak, że całe ciało zaczeło mi drżeć. Pozycja leżąca nie była dobrą, bo odczuwałam 2x silniej potrzebę pójścia do toalety. Nie miałam pojęcia po jakim czasie mnie wysuneli.
Błagałam żeby puścili mnie do toalety bo nie dam rady, muszę już.
Pani pięlęgniarka powiedziała, że wysuneli mnie tylko do podania kontrastu i niestety nie mogę wyjść bo badanie będzie nie ważne. Muszę wytrzymać jeszcze 15 minut, myśleć o czymś innym.
Wsuneli mnie spowrotem.
To było najgorsze 15 minut w moim życiu. Już wtedy miałam oczy otwarte. W środku,aż tak strasznie nie było jak się spodziewałam- pomimo tego, że nawet nie widziałam światła na końcu tunelu, bo sufit był tak blisko twarzy...
Błagałam Boga żeby dał mi siłę przetrwać ten koszmar.
Wiedziałam, że z takim pęcherzem trudno będzie mi go opróżnić..
Wysuneli mnie- miałam wrażenie, że trzymali mnie tam wieczność. Okazało się, że to było faktycznie 15 minut. Pięlęgniarka była przerażona wielkością mojego pęchęrza, ale mi było już wszystko jedno.
Wiedziałam, że przez ten cały czas (1,5h) robili tylko głowę.
Pytam w biegu:
-Czyli była głowa, a teraz ide siku, wracam i kręgosłup?
-Nie, niestety nie było potrzeby robienia kręgosłupa..
-Aha...ale jak kto? Nie rozumiem?
-Proszę się zgłosić po wyniki w piątek o 16. Więcej informacji nie mogę pani udzielić.
Jestem pewna, że sprawdzili kręgosłup bo w pewnym momencie wysuneli mnie troche bliżej wyjścia i miałam wrażenie, że pod plecami jeżdzą mi jakieś rolki-ale to trwało baaaardzo krótko, po czym z powrotem wjechałam dalej i znów była głowa.
Kontrast też podawali by sprawdzić jeszcze raz głowę..
Ledwo założyłam buty, wziełam spodnie do ręki, stanik i wyleciałam stamtad jak z procy szukać łazienki. Później dopiero się kapnełam, że biegłam po tym szpitalu mając spodnie i stanik przerzucone przez ręke. Całe szczeście, że leginsy miałam na dupie ;)
Po podaniu kontrastu świat mi wirował, dziwnie widziałam i czułam się jak po niezłej imprezie..
Dziś mam ogromne mdłości, ale widzę normalnie. Osłabienie jednak zostało.